Warning: include(http://www.e-nba.pl/bannery/banner_up.php) [function.include]: failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.0 404 Not Found in /vol/www/collegehoops/archiwum/inc/gora.inc on line 2

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'http://www.e-nba.pl/bannery/banner_up.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php-5.2.17-2.4/lib/php') in /vol/www/collegehoops/archiwum/inc/gora.inc on line 2
 
 
 

























POSZUKUJEMY CHĘTNYCH DO REDAGOWANIA SERWISU - PRZYŁACZ SIE DO NAS

Czy Duke obroni mistrzostwo NCAA?
tak, są bardzo mocni
nie, przegrają w finale
nie, przegrają w Final Four
nie, przegrają wcześniej w Turnieju



 
Finały NCAA

Connecticut - Georgia Tech 82 : 73 Sezon: 2003 - 2004

STATYSTYKI:

Connecticut:Okafor 24 pkt, 15 zb, 2 bl, Gordon 21 pkt, Anderson 18 pkt i 6 zb, T.Brown 9 pkt i 6 zb, Boone 9 pkt, 6 zb
Georgia Tech: Bynum 17 pkt I 5 as, Elder 14 pkt, Schenscher 9 pkt i 11 zb, Moore 7 pkt, 10 zb, Jack 7 pkt, Lewis 6 pkt

Początek ułożył się po myśli Huskies, którzy dzięki rzutowi wolnemu Boone'a oraz trójce Gordona objęli 4-punktowe prowadzenie. Rywale szybko jednak odrobili niewielkie straty i przez kilka minut trwała nieudana próba odskoczenia od rywala na kilka punktów, to z jednej to z drugiej strony. Obie drużyny strasznie pudłowały, szczególnie Uconn, którzy dzięki lepszej grze na tablicy mieli więcej "drugich szans". Wreszcie po 4 minutach gry Gordon znów trafił za trzy punkty zapewniając swojej drużynie 5-pkt przewagi. Na krotko, bo szybko odpowiedział BJ Elder także trafiając za 3 punkty. Ozdobą tej części gry była przepiękna akcja Okafora, który otrzymał piłkę od Bena Gordona pod koszem, błyskawicznie się odwrócił i włożył piłkę do kosza (obaj bardzo często ze sobą grali, co w tej części gry im za bardzo jednak nie wychodziło). Nieskuteczność w ataku obu drużyn była zaraźliwa, bo co jeden zespół pudłował, to drugi swoją grą przystosowywał się do rywala. W końcu po rzutach wolnych Gordona UConn znów zapewnili sobie 4-punktowe prowadzenie na 12 minut przed końcem I połowy. W ciągu minuty z 4 punktów zrobiła się niebezpieczna dla Georgii Tech przewaga wynosząca 8 punktów po akcji w kontrataku Boone'a oraz trójce Gordona. Yellow Jackets próbowali później zmniejszyć dystans ale przewaga nie topniała. Postarał się o to niesamowitymi akcjami Gordon. W UConn w pewnym momencie przypomniał o sobie Talik Brown. Najpierw rzucił z póldystansu gdy pilnowany pod koszem był Okafor i nie mógł mu podać piłki a chwilę później zaliczył efektowne wejścia na kosz i punkty zdobyte mimo faulu. Na 9 minut przed końcem połowy było już 11 punktów przewagi UConn. Wysoka przewaga utrzymała się przez dalszy okres czasu. Zawodnicy Georgii Tech byli bardzo anemiczni w ataku, nie było zawodnika, który miałby swój dzień i kilka razy trafił. Nie było też kilku zawodników, na których można by liczyć. Jarrett, Elder praktycznie nie istnieli a bohater sobotniego meczu, Bynum, raz trójką próbował poderwać swoich kolegów do dobrej gry ale nikt za nim nie poszedł. Nawet on sam. Wynik do przerwy ustalił rzutem w ostatniej sekundzie za 3 pkt Anderson. Trójek brakowało natomiast po stronie Georgii Tech.
Obraz gry nie zmienił się w drugiej części. UConn cały czas prowadziło o co zatroszczyli się czołowi gracze tego zespołu. Trafiał Okafor, Gordon a raz rozegrano przepiękną trójkową akcję: Gordon podał bez patrzenia do Browna, ten w podobny sposób do Andersona, który spod kosza nie miał problemów ze zdobyciem punktów. Georgia Tech nie istniała i po punktach spod kosza Okafora przewaga przekroczyła 20 punktów. Mecz już do końca był jednostronny. Na nieco ponad 2 minuty do końca Georgia Tech zbliżyła się wprawdzie na 11 punktów ale na więcej nie było ich już praktycznie stać. Nie liczę w tym miejscu dojścia na 6 punktów w ostatniej minucie bo oczywiste było, że koszykarze Connectiuct nie będą ciągle pudłować rzutów wolnych a czasu było niewiele. Jak na złość, koszykarze GT za trzy zaczęli trafiać dopiero w ostatniej minucie gdy mecz był rozstrzygnięty a wcześniej zawodzili przez całe spotkanie.
Huskies przed sezonem byli umieszczeni na pierwszym miejscu rankingu najlepszych drużyn ale w czasie sezonu wiele osób w nich wątpiło uważając, że z grona innych silnych zespołów wyłoniony zostanie mistrz. Tymczasem poszczególni faworyci odpadali w Tournamencie a jednymi z tych, którzy przetrwali do samego końca byli gracze Connectiuct. Huskies w Tournamencie przechodzili przez poszczególne rundy jak burza. Mistrzowski zespół to jednak taki, który potrafi wygrywać także trudne mecze. Tak było w sobotę, gdy pokonali Duke choć w końcówce przegrywali już 8 punktami. Recepta na sukces jest prosta: posiadać najlepszego środkowego ligi (przypomina trochę Davida Robinsona, szczególnie z początków jego kariery), świetnego obrońcę, solidne wsparcie i trenera, który obok Knighta i Krzyzewskiego jest jednym z trzech aktywnych szkoleniowców z przynajmniej dwoma tytułami na koncie. Mistrzostwo zdobyte zasłużenie, choć szkoda, że w finale nie mogli jeszcze raz zagrać z Duke ;-)

<--- Wróć

 
NBA





Tournament 2010

  • 13 marca
    Selection Sunday

  • 15-16 marca
    First Four

  • 17-18 marca
    druga runda

  • 19-20 marca
    trzecia runda

  • 24-25 marca
    Sweet 16

  • 26-27 marca
    Elite Eight

  • 2 kwietnia
    Final Four

  • 4 kwietnia
    Finał NCAA



  • Najlepszą drużyną Rankingu AP w tym tygodniu jest:


    Ohio State



    Wybierz wywiad:



    Czytaj artykuł:

  • Nowi uczestnicy NCAA Tournament
  • TOP5 sezonu 2010/11
  • W Final Four obalajš stereotypy
  • Sukces nie zmieni? Haywarda
  • Czas na Final Four

    więcej artykułów




  • hotel Świdnica - gąsienice do minikoparek