Warning: include(http://www.e-nba.pl/bannery/banner_up.php) [function.include]: failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.0 404 Not Found in /vol/www/collegehoops/archiwum/inc/gora.inc on line 2

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'http://www.e-nba.pl/bannery/banner_up.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php-5.2.17-2.4/lib/php') in /vol/www/collegehoops/archiwum/inc/gora.inc on line 2
 
 
 

























POSZUKUJEMY CHĘTNYCH DO REDAGOWANIA SERWISU - PRZYŁACZ SIE DO NAS

Czy Duke obroni mistrzostwo NCAA?
tak, są bardzo mocni
nie, przegrają w finale
nie, przegrają w Final Four
nie, przegrają wcześniej w Turnieju



 
"Lubi? nowe wyzwania" - S?owo Sportowe
01.08.2005

20-letnia wrocławianka to srebrna medalistka młodzieżowych mistrzostw Europy w Brnie. Na co dzień godzi granie w koszykówkę z nauką w Casper College w Stanach Zjednoczonych. – Jeśli któraś z dziewczyn ma problemy z ocenami na koniec semestru, to nie jedzie na turniej. Jest to mobilizacja do nauki – mówi.

Podziemska jest wychowanką MKS MOS Wrocław. W poprzednich latach decydowała o obliczu tej drużyny, będąc jej liderką w pierwszej lidze. Zdobywa dużo punktów, świetnie rzuca z dystansu, a do tego dobrze radzi sobie w walce na deskach. Od roku swoje koszykarskie umiejętności doskonali w Casper College w Stanach Zjednoczonych. Kilkanaście dni temu zdobyła z młodzieżową reprezentacją Polski srebrny medal mistrzostw Europy w Brnie. Już za kilka dni wraca do USA, by rozpocząć treningi przed kolejnym sezonem.
Nie wierzyła
Justyna wyjechała do Stanów rok temu, po zdaniu matury. Na jednym z treningów pod koniec sezonu trenerka zapytała ją, czy nie chciałaby grać i uczyć się w USA. – Byłam zaskoczona, ale pomyślałam wtedy, że gdyby nadarzyła się ku temu okazja, to czemu nie. Nie wierzyłam jednak, że to się uda – wspomina. A jednak. Wszystkie szczegóły dopięła trenerka Alicja Ignerowicz z USA, która jest asystentką trenera w Casper i pomaga w naborze nowych koszykarek. Tak Justyna trafiła do Casper College. To dwuletnia szkoła. – Później idzie się na trzeci rok na uniwersytet. Pozostał mi zatem jeszcze rok grania w college`u. Jestem na ekonomii, choć pierwsze dwa lata są ogólne, a przedmioty specjalizacyjne będą dopiero na trzecim roku – wyjaśnia koszykarka.
Nowe wyzwania
Z aklimatyzacją nie miała problemów. – Lubię nowe sytuacje i nowe wyzwania, a poza tym jeśli miałam jakiś problem, to mogłam zawsze liczyć na pomoc Alicji – mówi Justyna. Bardzo szybko znalazła wspólny język z zespołem.
– Stanowimy jedną paczkę, w której nie ma podziałów – dodaje.
W każdym zespole może być do czterech zawodniczek spoza Stanów i w Casper w ostatnim roku były trzy. Oprócz Justyny druga Polka – Marta Tlałka z Torunia, oraz zawodniczka z Nowej Zelandii. – Nie ukrywam, że łatwiej było mi się z nimi dogadać niż z Amerykankami.
Casper to miasto wielkością przypominające Wrocław. Ludzie żyją tam koszykówką. – Na ważnych meczach jest sporo osób. Widownia na naszej sali mieści 2 tysiące osób, z czego połowa zazwyczaj jest zapełniona. Na początku nie byłam przyzwyczajona do takiej widowni i dawała o sobie znać trema, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Krótka liga
Treningi w Casper rozpoczynają się pod koniec sierpnia. Do października są tylko treningi, na których koszykarki pracują nad kondycją oraz techniką. Od końca października do grudnia drużyna bierze udział w turnieju. – Sezon jest krótki, bo trwa od początku stycznia do końca marca i w tym czasie gramy po dwa mecze w tygodniu – w środy i soboty – opowiada. Sezon wieńczy turniej regionalny, a zwycięzca awansuje do szesnastki najlepszych zespołów w USA. – W ostatnich rozgrywkach zajęłyśmy drugie miejsce w regionie, więc niewiele zabrakło do awansu. Ale trener mówi, że nadchodzący sezon będzie należał do nas. Turniej z udziałem szesnastu najlepszych drużyn obserwuje wielu szkoleniowców, dlatego warto się tam dostać, bo to zwiększa możliwości wyboru uczelni.
Szybsza gra
– System gry jest zupełnie inny od tego, który znałam wcześniej. Gra jest szybsza, jest więcej kontrataków i akcji kończonych z biegu. Praktycznie nie ma ustawiania – mówi Justyna. Gra teraz częściej na obwodzie. W Polsce grała bliżej kosza. – We Wrocławiu na początku trenerka ustawiała mnie na trójce i grałam na skrzydle, aż zabrakło w drużynie wysokich dziewczyn i musiałam grać jako silna skrzydłowa – dodaje. Nadal jej mocną stroną jest rzut za trzy punkty.
Treningi odbywają się dwa razy dziennie – pierwsze są o szóstej rano w siłowni, a po południu dwie godziny w sali. Justyna mieszka w campusie i stąd ma bardzo blisko na zajęcia w szkole i do sali sportowej. – Wszędzie chodzę pieszo, bo w Casper nie ma komunikacji miejskiej. Zresztą nie jest potrzebna, bo każda rodzina ma po dwa, trzy samochody – tłumaczy.
Trening w bibliotece
Justyna musi godzić granie w koszykówkę z nauką. – We Wrocławiu byłam w klasie dwujęzycznej i miałam po angielsku biologię, geografię i inne przedmioty, więc z językiem nie mam problemu – mówi. W pierwszym semestrze przedmioty były łatwe, tym bardziej że większość materiału miała już w liceum. W drugim semestrze były już ukierunkowane ekonomiczne. Justyna nie ma problemów z zaliczeniami, bo trener bardzo dba o edukację i oceny swoich podopiecznych. – Jeśli mamy jakiś ważny egzamin, to zwalnia nas z treningu. Jeśli któraś z dziewczyn ma problemy z ocenami na koniec semestru, to nie jedzie na turniej. Jest to mobilizacja do nauki – opowiada. Zawodniczki mają wyznaczoną średnią ocen, którą muszą utrzymać, żeby grać w koszykówkę. – Trzy razy w tygodniu po dwie godziny siedzimy całym zespołem w bibliotece i jeśli któraś z dziewczyn ma problem z nauką, to reszta stara się jej pomóc. Wspólnie się uczymy.
Co dalej?
Wrocławianka jeszcze nie wie, co wybierze po studiach: pracę zawodową czy granie w koszykówkę. – Jeszcze nie zdecydowałam, co dalej. Pogodzić obie te rzeczy będzie raczej trudno – mówi. Na razie za grę nie dostaje gratyfikacji. Może natomiast pracować w campusie i tam zarabiać dodatkowe pieniądze. Praca polega m.in. na przepisywaniu studenckich prac na komputerze oraz odbieraniu telefonu w sekretariacie.
– Wiele osób twierdzi, że lepiej zostać w Polsce i spróbować zagrać w ekstraklasie. Tylko że oznacza to więcej treningów i siedzenia na ławce. Dlatego wyjazd do Stanów jest dobrą opcją, bo tam szybko można udowodnić, że zasługuje się na granie. Swojego wyboru nie żałuję, a mogę nawet polecić innym. Tym bardziej że przy okazji można zobaczyć kawałek świata i opanować do perfekcji język angielski – przekonuje Justyna. Teraz dołączy do niej kolejna wrocławianka, Magdalena Pawlaczyk, która również będzie grała w Casper. – Zawsze dobrze się dogadywałyśmy. Ten wyjazd to jej pomysł, a ja jej tylko opowiedziałam, jak to wszystko wygląda z tamtej strony, i chyba ją zachęciłam.
Być może w przyszłym roku w ślady Justyny pójdzie jej młodsza siostra Dagmara.
Święta w domu
Przebywając w USA, jest w stałym kontakcie telefonicznym i
e-mailowym z rodziną. – Gorzej jest, gdy chce się zobaczyć bliskich. Najtrudniejszy czas przychodzi w listopadzie, gdy długo już się tam jest i dużo czasu jeszcze pozostaje do powrotu – relacjonuje. Ale na święta Bożego Narodzenia Justyna przyjeżdża do domu. Wtedy ma przerwę w szkole i w treningach.
– Tam świąt się nie obchodzi, bo jest mnóstwo różnych wyznań. Opiekuje się tam mną pewna rodzina, ale dla nich święta to kolacja wigilijna, która wygląda jak zwykła kolacja, tyle że zaśpiewa się kolędę. Święta są bez wyrazu, dlatego wolę na nie wracać do domu – mówi.
Zima w Casper przypomina polską zimę, choć nie brak jej anomalii. – Czasem w zimie przez trzy dni spada 120 cm śniegu, ale zdarza się też, że w styczniu chodziłyśmy w krótkich rękawkach, po czym w marcu znów padał śnieg – opowiada. Razem z koleżankami chodzi na łyżwy, a także bierze udział w śnieżnych bitwach.
Zaskoczona powołaniem
Justyna wróciła do Polski w połowie maja. Na początku czerwca została powołana do młodzieżowej reprezentacji Polski, która przygotowywała się do mistrzostw Europy w Brnie. – Byłam na liście rezerwowych i dostałam powołanie na dwa dni przed obozem w Wałczu. To było dla mnie zaskoczenie. Szybko zrobiłam badania sportowe i dołączyłam do kadry – wspomina. Podczas mistrzostw była podstawową zawodniczką zespołu i przyczyniła się do wywalczenia przez Polki srebrnego medalu. – Trener dał mi szansę pograć i jestem zadowolona. Srebrny medal mistrzostw Europy to mój największy sukces – chwali się. Był to dla niej ostatni występ w młodzieżówce, bo skończyła 20 lat. Czy zagra w przyszłości w kadrze seniorskiej? – Nie tak szybko, ale kto wie... – kończy.

TOMASZ BRUSIŁO

<--- Wróć

 
NBA





Tournament 2010

  • 13 marca
    Selection Sunday

  • 15-16 marca
    First Four

  • 17-18 marca
    druga runda

  • 19-20 marca
    trzecia runda

  • 24-25 marca
    Sweet 16

  • 26-27 marca
    Elite Eight

  • 2 kwietnia
    Final Four

  • 4 kwietnia
    Finał NCAA



  • Najlepszą drużyną Rankingu AP w tym tygodniu jest:


    Ohio State



    Wybierz wywiad:



    Czytaj artykuł:

  • Nowi uczestnicy NCAA Tournament
  • TOP5 sezonu 2010/11
  • W Final Four obalajš stereotypy
  • Sukces nie zmieni? Haywarda
  • Czas na Final Four

    więcej artykułów




  • hotel Świdnica - gąsienice do minikoparek