Warning: include(http://www.e-nba.pl/bannery/banner_up.php) [function.include]: failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.0 404 Not Found in /vol/www/collegehoops/archiwum/inc/gora.inc on line 2

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'http://www.e-nba.pl/bannery/banner_up.php' for inclusion (include_path='.:/usr/local/php-5.2.17-2.4/lib/php') in /vol/www/collegehoops/archiwum/inc/gora.inc on line 2
 
 
 

























POSZUKUJEMY CHĘTNYCH DO REDAGOWANIA SERWISU - PRZYŁACZ SIE DO NAS

Czy Duke obroni mistrzostwo NCAA?
tak, są bardzo mocni
nie, przegrają w finale
nie, przegrają w Final Four
nie, przegrają wcześniej w Turnieju



 
"Pierwsze oznaki szale?stwa" - Pro-Basketball Magazyn
nr 4 z 1998 r.

Marzec kojarzy nam się ze startem do turnieju NCAA. Tematem tego artykułu są cztery zespoły, które warto obserwować w miarę jak sezon na uczelniach zmierza do dramatycznego kwietniowego finału.

Rok 1963 i dalej

Stanford, szerzej znany z kobiecej koszykówki, poczynił w tym sezonie duże postępy. Gdy Stanford zajął siódme miejsce w rankingu Associated Press, udało im się to po raz pierwszy od długiego czasu. Jak długiego, niech świadczy o tym fakt, że prezydentem USA był wówczas John F. Kennedy.
A jednak Cardinal wystartowali w tym sezonie, wychodząc z cienia, rzucanego przez pełen sukcesów program koszykówki kobiecej tej uczelni, realizowany przez Tarę Vanderveer, trenerkę reprezentacyjnej drużyny, która brała udział w Olimpiadzie w Atlancie i która ma znaczące sukcesy także w tym sezonie.
Drużyna Cardinal, mająca w kraju passę zwycięstw, ustanowiła rekord, wygrywając na początku sezonu 18 kolejnych meczów. Cardinal i Utah były jedynymi zespołami dywizji I, które nie miały porażek.
Trener Mike Montgomery odczuł, że obecnie znacznie łatwiej jest rekrutować dobrych graczy do uczelni Pac-10.
- Nie muszę się do nikogo włamywać. Wszyscy otwieają dzrwi po moim dzwonku - powiedziałz uśmiechem - Lepiej jesteśmy przyjmowani, gdyż przekonano się, że to jest atrakcyjna uczelnia.
Przez cztery lata polegali na błyskotliwym Brevinie Knight tak w ataku jak i w obronie. Obecnie Cardinal zwycięża dzięki doskonałej linii ataku, solidnym strzelcom z obwodu i wyjątkowo dużym rezerwom.
Stanford może się pochwalić ośmioma zawodnikami, mierzącymi 200 cm lub więcej, w tym środkowym Timem Youngiem, o wzroście 216 cm a także bliźniętami Jarronem (205 cm) i Jasonem (207 cm) Collinsami, którzy byli w ubiegłym roku najbardziej chętnie widzianymi studentami przez wszystkie uczelnie w kraju.
Poza Youngiem wszyscy wysocy gracze mogą grać na różnych pozycjach. Gdy Mark Madsen wypadł z gry przynajmniej do lutego z powodu złamania kości w prawej stopie, Pete Van Elswyk z powodzeniem go zastąpił, uzyskując sporo punktów i zbiórek. - Nie ma u nas zbyt wielu słabych punktów. Mamy bogate rezerwy - powiedział Montgomery, który kierował zespołem w turnieju NCAA przez trzy ostatnie sezony.- Mamy w drużynie wielu graczy, którzy są zdolni zdobywać 15-18 punktów w meczu.
Siła ataku pozwala na oddawanie rzutów z obwodu przez obrońcę Krisa Weemsa i Arthura Lee, który objął pozycję rozgrywającego gdy Knight został wybrany w pierwszej rundzie draftu NBA przez Cleveland Cavaliers. Weems prowadzi w Stanford z 14 punktami na mecz, natomiast Lee zdobywa po 12 punktów.
- Arthur gra teraz doskonale - powiedział Weems - On jest nie tylko liderem drużyny, ale także wie, jak zmobilizować swoich kolegów do ataku.
Lee trafił pięć razy za 3 punkty, a Weems trzy razy w zwycięskim meczu z Southern California, gdy ich drużyna wyrównała rekord szkół, odnosząc 15 kolejnych zwycięstw.
Lee, podobnie jak Knight, to gracz, który gra pełnym zaangażowaniem, dostarczając emocji ochrypłej od krzyków publiczności w ciasnej hali Maples Pavilion, która podczas większości meczów ma wypełnione wszystkie ze swoich 7391 miejsc.
- Lata gry przeciwko Brevinowi Knightowi (na treningach) zaprocentowały Arthurowi Lee. To był początek sukcesów Stanford - powiedział Ben Braun, główny trener drużyny Pac-10 z Kalifornii. Mają dobrą mieszankę graczy, Bardzo trudno z nimi rywalizować.

Czy historia się powtarza ?

Zajmowanie miejsca w pierwszej piątce rankingu NCAA nie jest czymś nowym dla Kansas, drużyny prowadzonej przez trenera Roya Williamsa, być może najlepszego trenera na uczelniach, nie posiadającego krajowego tytułu. Williams zgromadził w ciągu dziewięciu sezonów imponujący wynik 247-58. Z aktualnie aktywnych coachów lepszy wynik ma tylko Jerry Tarkanian.

Jednak przegrana w kilku kolejnych sezonach z nie najwyżej notowaną Missouri w Konferencji Big 12 staje się już tradycją Jayhawks. Po zwycięstwie w Hearness Center 74-73 zanotowali porażkę już po raz trzeci w ciągu trzech sezonów.
- Bez względu na to, kto występuje u nas, Missouri zdobywa się na swój najlepszy mecz w roku - powiedział obrońca Kansas, Ryan Robertson.
- Jeśli chodzi o podbudowanie naszej psychiki, była to dla nas wielka sprawa, ponieważ musieliśmy się pozbierać po przegraniu na wyjazdach kilki meczów, które powinniśmy byli wygrać. - dodał trener Missopuri, Jeff Hafer. - Wygrana z zespołem tej klasy daje nam wiarę we własne możliwości, podbudowuje nas psychicznie.
W ubiegłym sezonie Kansas zajmowało pierwsze miejsce w krajowym rankingu z wynikiem 22:0 gdy spotkało się z zespołem Tigers. W finałach Konferencji Jayhawks wygrali 27 punktami.
Skrzydłowy ostatniego roku uczelni, Kelly Thames, uważa, że ten sezon jest inny, ponieważ Kansas ne jest jedynym dobrym zespołem, który został pokonany przez Missouri. Tigers wygrali także na przełomie roku z ówczesnym nr 20 Maryland i z nr 25 Okahoma State.
- Pokonaliśmy zespól zajmujący trzecie miejsce w rankingu. Graliśmy dobrze - powiedział Thames - Byłoby dobrze, gdybyśmy taka formę mogli utrzymać przez następne kilka tygodni.
Dla Kansas, które wystąpiło bez centra Raefa LaFrentza, było to, być może, ostrzeżenie, zwrócenie uwagi na słabe punkty, które mogą być decydujące w meczach posezonowych.
Williams przyznał w ubiegłym sezonie, po przegranej w turnieju NCAA z późniejszymi mistrzami, Arizoną, poświęcił on znacznie więcej uwagi na przygotowanie psychicznie, niż kiedykolwiek przedtem, gdyż po uzyskaniu za sezon wyniku 34-2 przegrana ta wywołała prawdziwy szok.
Pomimo faktu, że czterech graczy z ubiegłorocznego składu opuściło uczelnię, oczekuje się wielkich wydarzeń w związku ze stuleciem koszykówki w Kansas. Wśród tych, którzy odeszli, byli Jaque Vaughn, wybrany w drafcie przez Utah i Scot Pollard, pozyskany przez Detroit z numerem 19.
Powrót LaFrentza i silnego skrzydłowego Pauka Pierce'a, którzy deklarowali się że wystąpią w ubiegłorocznym drafcie, będzie wsparciem dla Williamsa.
Rozgrywający Robertson to nie to samo co Vaughn, ale posiada talent. Jest także dwóch dobrych studentów pierwszego roku - Kenny Gregory i Eric Chenowith, mierzący 212 cm center, uważany za jednego z najlepiej rokujących uczelnianych koszykarzy w kraju. Jayhawks mają także skrzydłowego Lestera Earla, pozyskanego z LSU, który jest do dyspozycji od połowy grudnia.
-Zawsze, kiedy patrzę na tych chłopców, jest mi przykro, że nie awansowali poni do Finału Czterech - powiedział Williams - Ludzie dużo od nich oczekują. Zawsze uważa się, że masz zespół będzie jeszcze długo grał.
LaFrentz przynaje: Jestem szczęśliwy, że gram w Jayhawks. Z powodu ludzi, z którymi si ęstykam. Z powodu pracy z trenerem Williamsem. Cieszę się, że jestem studentem i sportowcem na uczelni Kansas.
Natomiast Roberton ma większe ambicje. Wygranie 30 meczów jest ważną sprawą. Zdobycie tytułu mistrzowskiego Konferencji jest ważną sprawą. Ale najważniejsze jest, jak się kończy cały sezon - powiedział - W ubiegłym roku chcieliśmy zdobyć tytuł mistrza kraju. To jest naszym celem w tym roku, Wszystko inne, co osiągniemy, będzie rozczarowaniem.

Hawkeyes drużyną przyszłości

Zgodnie z tym, co twierdzą media w Iowa, Ricky Davis i Dean Oliver to istotnie studenci pierwszego roku. Jednak trudno byłoby to potwierdzić, widząc ich występy na parkiecie.

Wytrenowani podczas letnich zawodów w szkole średniej dwa obrońcy Hawkeyes z pierwszej piątki wykazują umiejętności i mądrość weteranów. - Gdyby ktoś oglądał te mecze, to nie powiedziałby, że są na pierwszym roku - powiedział Ryan Bowen, skrzydłowy z ostatniego roku - Oni niczego się nie boją.
Mają natomiast duży talent. Davis jest liderem zespołu ze średnią 15.6 punktu na mecz i ma 51 % trafień z gry. Oliver ma średnio 8,3 pkt ale jest liderem drużyny w asystach i uzyskuje 81-procentową skuteczność z rzutów wolnych.
Ciekawe, że obydwaj wstąpili do Iowa w tym samym dniu w listopadzie, po drugim roku szkoły średniej, Davis z Davenpoty a Oliver z Mason City. Teraz, po połowie ich pierwszego sezonu jako graczy uczelnianych, stało się jasne, dlaczego trener Tom Davis tak bardzo zabiegał o stypendia dla nich. - Dean i Ricky są niesamowici - powiedział obrońca, Kent McCausland. - Bardzo szybko się uczą i obydwaj z każdym dniem są coraz lepsi. Obserwowanie ich postępów robi duże wrażenie.
David w każdym meczu prócz jednego zdobywał dwucyfrową liczbę punktów, a w meczu przeciwko Drake uzyskał rekordowe 26 punktów. Natomiast w swoim pierwszym zwycięskim meczu w Konferencji Big Ten przeciwko Indianie miał 22 punkty i trafił 3 razy za 3 punkty - Naprawdę nie koncentrowałem się na tym, żeby zostać liderem zespołu - powiedział Davis - To wynikło z tego, że miałem łatwe kosze, dostawałem od kolegów piłki i gra układała się po mojej myśli.
Mierzący 195 cm Davis wykazał zadziwiającą precyzję rzutów zza linii 3 punktów. Trafia w 41 procentach z tej odległości. Najlepszy ma rzut z wyskoku obunóż, który, jak mówi trener, jest perfekcyjny. - Ma tak dobry rzut z półdystansu, jakiego od dawna nie widywałem i nie mowie tylko o pierwszoroczniakach - powiedział trener Iowa - Potrafi biec z piłką, zatrzymać się dokładnie w pewnym punkcie (jak mówi na dziesięciocentówce) i biec dalej. Potrafi natychmiast całkowicie znieruchomieć.- Większość chłopaków fruwa - dodaje coach - Jeśli wyskoczą w gorę lądują o metr dalej lub czasem do tyłu, a on po prostu zatrzymuje się, biegnie, rzuca do kosza i ląduje tam, gdzie oderwał się od parkietu. Daje mu to dużą stabilność rzutów, jaką chciałoby mieć wielu graczy.
Oliver dopasował się świetnie, jako rozgrywający, do szybkiego stylu gry Hawkeyes. Ma tylko 180 cm wzrostu, ale jest szybki, wszystko dobrze widzi, co się dzieje na parkiecie, a co najważniejsze, kontroluje swoją grę.- Uczę się - powiedział - Wiem, że nie zawsze będę mógł grać w tej lidze tak, jak chciałbym, ale muszę zrobić wiele dobrego dla naszej drużyny. Muszę mieć jeszcze trochę czasu, ale wpadłem już w dobry rytm. Jeśli chodzi o defensywę, to inna sprawa, szczególnie o obronę strefową - powiedział. Z tym jest trudniej. Zawsze myślałem, że strefa to łatwa sprawa. Przekonałem się, że jest trudniej niż w grze jeden na jeden.
W college'u bywa trudniej niż w szkole średniej. Trudno to jednak stwierdzić na przykładzie Davida i Olivera.

Miss jako hit sezonu

Zwycięstwa stwarzają przewagę meczów na własnym terenie dla Mississippi w ciasnej hali, najmniejszej ze wszystkich w Konferencji Południowo-Wschodniej.

Na kilka minut przed meczem drużyna Rebels, mieszcząca się w czołowej piętnastce w tym sezonie, często wchodziła na parkiet przez sektor studentów na widowni. Publiczność wypełniająca hale stawała się głośniejsza, gdy flagi opuszczały się nad parkietem, a Colonel Reb, maskotka drużyny, zwieszała się z górnych krokwi hali.
-To miejsce upodabnia się coraz bardziej do Cameron Indoor (w Duke) i tego typu obiektów. Zaczyna tu być za głośno - powiedział pierwszoroczniak, obrońca Keith Carter, który pamięta, jak na początku jego kariery w drużynie Ole Miss grało się dla publiczności, której liczba nie przekraczała 1500 osób.
Rosnącemu poparciu i ogłuszającym wiwatom w Tad Smith Coliseum na 8135 miejsc drużyna Rebels odpowiedziała w taki sposób, że wchodząc w Nowy Rok, w ciągu dwóch lat zanotowała na swoim koncie jedną porażkę na 30 meczów.- Są to najtrudniejsze warunki w akich graliśmy - powiedział trener Florydy, Billy Donovan, kiedy jego zespół stał się 14 z rzędu ofiarą, przegrywając niedawno 79-90.
Ostatnia seria zwycięstw Ole Miss na własnym terenie rozpoczęła się w styczniu ubiegłego roku zwycięstwem 73-69 nad ówczesnym obrońcą tytułu mistrza kraju, Kentucky. Miało to miejsce tuż po meczu, w którym Alabama przerwała poprzednią serię 15 zwycięstw drużyny Rebels.
- Nasza publiczność to osobna sprawa. Gdy przychodzą studenci i wywołują awantury, wtedy jest gorzej - powiedział Carter.
Podobnie jak pozostałe z pięciu miejscowym meczów o środowym wieczorze, mecz z LSU został w całości wykupiony. Już po raz czwarty w tym sezonie wykupiono wszystkie miejsca. Podobna sytuacja była w ubiegłym sezonie, kiedy Rebels wygrała 20 meczów i po raz drugi w historii uczelni awansowała do turnieju NCAA.
O bilety jest coraz trudniej w Tad Pad. Koniki sprzedały parę wejściówek po 3 dolary tajnym strażnikom po 50 dolców. - Jest mnóstwo pracy, ale nasze zwycięstwa bardzo nam pomagają. Gramy bardzo interesującą koszykówkę - powiedział trener Ole Miss, Rob Evans.

Autor nieznany

<--- Wróć

 
NBA





Tournament 2010

  • 13 marca
    Selection Sunday

  • 15-16 marca
    First Four

  • 17-18 marca
    druga runda

  • 19-20 marca
    trzecia runda

  • 24-25 marca
    Sweet 16

  • 26-27 marca
    Elite Eight

  • 2 kwietnia
    Final Four

  • 4 kwietnia
    Finał NCAA



  • Najlepszą drużyną Rankingu AP w tym tygodniu jest:


    Ohio State



    Wybierz wywiad:



    Czytaj artykuł:

  • Nowi uczestnicy NCAA Tournament
  • TOP5 sezonu 2010/11
  • W Final Four obalajš stereotypy
  • Sukces nie zmieni? Haywarda
  • Czas na Final Four

    więcej artykułów




  • hotel Świdnica - gąsienice do minikoparek