| |

|
|

|

 |
Obrzut ?ukasz Data urodzenia: 31.08.1982 Miejsce urodzenia: J?drzejów Drużyna: Kentucky Lata gry: Czwarty (senior) Liga: NCAA Wzrost: 215 cm / Waga: 114 kg
|
Przebieg kariery:
1997-1998: MOSM Bytom 1998-2002: Szkoła Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Koszykówki w Warce 2002 Udział w campie Polish Shootout 2002 2002-2003: Bridgton Academy (śr. 12 pkt, 8 zb, 3 as, 2 bl) 2003-2004: Kentucky (1.2 pkt, 0,8 zb, 6.5 minut, 31 rozegranych spotkań. Najwięcej punktów 6 (vs Vaderbilt), najwięcej zbiórek 4 (vs Georgia) 2004-2005: Kentucky (1.2 pkt, 0.6 zb, 6.4 minut, 28 rozegranych spotkań). Najwięcej punktów 5 (vs Eastern Kentucky), najwięcej zbiórek 5 (vs Utah) 2005-2006: Kentucky ( 2 pkt, 1.8 zb, 8.9 min; 31 rozegranych spotkań, w tym 16 w piewszej piątce)
Początki
Kariera koszykarska Łukasza zaczęła się od ... jego mamy, która jako pierwsza odkryła talent koszykarski swojego syna (mierzył on wtedy 205 cm i ważył 85 kg). Zaczęły się więc poszukiwania klubu, do którego Łukasz mógłby uczęszczać. Najpierw próbowano dostać się do Carbo Gliwice, jednak nie istniała tam sekcja koszykarska rocznika Łukasza. Innymi możliwościami były Katowice i Bytom. Wspólnie z mamą Łukasz zadecydował, że to pierwsze miasto leży trochę za daleko od Gliwic, wiec wybór padł na Bytom i tamtejszy MOSM. Początki nie były jednak czymś łatwym: " Pierwsze koszykarskie kroki stawiałem pod wodza Marcina Macha, którego mile wspominam do dnia dzisiejszego. Mój zwykły dzień wyglądał następująco: wstawałem o 6 rano, szedłem do szkoły na ósma i byłem tam do czternastej, wracałem do domu na piętnasta na szybki obiedzik. A o godzinie szesnastej siedziałem już w pociągu który mnie zawoził do Bytomia na trening. Intensywny trening rozpoczynał się od godziny osiemnastej do dwudziestej. Po treningu czekał mnie szybki prysznic i z powrotem do pociągu (od stacji do hali która się mieściła na ulicy Kosynierów, udawałem się tramwajem). Wracając pociągami do domu starałem się odrabiać lekcje. Czas na odpoczynek przychodził dopiero około godziny dwudziestej trzeciej każdego dnia. Od poniedziałku do soboty plus niekiedy niedzielne mecze"
Występy w kraju
Pod wodzą Marcina Macha udało się jego drużynie dostać półfinałów mistrzostw polski juniorów, gdzie zakończyły się ich występy. "Nie grałem zbyt wiele, jednak udało mi się pokazać z tej lepszej strony, panu trenerowi Krzysztofowi Walonisowi. Wtedy jeszcze nie wiedziałem ze pod jego skrzydłami czeka mnie wspaniała życiowa przygoda, której nie zapomnę do końca życia" - opowiada o tamtym okresie Łukasz. W drużynie MOSM Bytom trzeciej klasy szkoły średniej. W następnej klasie, pod wodzą Niedbalskiego przygoda z Bytomiem nieoczekiwanie się zakończyła: "wystąpiło kilka nieporozumień które nie zostały mi wyjaśnione do dnia dzisiejszego i nasza współpraca się zakończyła w taki a nie inny sposób. Łukasz postanowił więc przejść do SMS, gdzie dostał się po kilku testach. "Zbyt długo nad zmiana szkoły się nie zastanawiałem i postanowiłem przejść ze względu na warunki stworzone dla koszykarzy, które potrafiłem docenić w 100% i dawać z siebie każdego dnia maxa". Łukasz mimo pobytu w SMSie wciąż utrzymywał kontakty z kolegami z Bytomia, jeżdżąc tam po zakończeniu sezonu na mecze juniorów. Sytuacja taka miała miejsce do trzeciej klasy, później coś się zaczęło psuć i kontakty zostały przerwane. Pobyt w SMSie nie był usłany różami. Po dwóch latach z 12 osobowej klasy zostało tylko trzech zawodników (on, Michał Nikiel oraz Marcin Stefański - później doszedł do nich Jędrzej Jankowiak i Michał Kucharski). Łukasz bardzo miło wspomina kadrę trenerską, która zajmowała się nim podczas czterech lat pobytu w SMSie. "Osoby, którym zawdzięczam to gdzie teraz się znajduje to miedzy innymi Krzysztof Walonis, Mariusz Mazur, Marek Brzeznicki, Jaroslaw Zawadka, Ryszard Pietruszak, oraz trener odnowy biologicznej Pawel Maciejewski". Pochwał nie szczędzi także całej szkole: "Warecka szkoła to moim zdaniem najlepsze miejsce na świecie do kształcenia młodych koszykarskich talentów. Wszystko jest ustawione pod względem sukcesu zawodnika. Wspaniała kadra pedagogiczna, która dba o wyniki w nauce oraz kucharki, które dbały o to abyśmy nigdy nie chodzili głodni. Dzien w SMSie wyglądał następująco: " Pobudka o 7 rano i śniadanie a o godzinie 8 byliśmy już w szkole gdzie spędzaliśmy czas na naukę do 11 po czym czekał na nas trening około godzinki i dwudziestu minut, a po treningu czas na lekcje. 13 to czas obiadu po którym zazwyczaj wracaliśmy do szkoły na kolejne zajęcia. I to na tyle na temat szkoły bo o godzinie 17 czeka kolejny trening tym razem dwu godzinny. I proszę nie myśleć ze to tylko tak wyglądało w trakcie okresu przygotowawczego. Jeśli ktoś tak myśli to się myli. Tak wyglądał nasz okres szkolenia przez cztery lata. Do tego wszystkiego jeszcze dochodziły mecze w II lidze gdzie zawsze wypadaliśmy na dobrym miejscu plus liga juniorów starszych. Wiec nie mogliśmy narzekać na nudę". Polski koszykarz zdegustowany jest jednak późniejszymi losami tej szkoły: "nie mogę pojąć jednego, jako absolwent SMSu musze się za nim wstawić. Czy ktoś mi może odpowiedzieć na jedno pytanie? Jak można przenosić taka szkole w jakiekolwiek inne miejsce? Ale pozostawiam to pytanie dla władz PZKoszu.". Jego brat, Dawid, również gra w koszykówkę podążając śladami swojego brata: pozostał mu jeszcze jeden rok do zakończenia szkolenia w SMSie.
Wyjazd i gra w USA
Dalszą naukę koszykarskiego rzemiosła Łukasz postanowił kontynuować w Stanach Zjednoczonych. Aby dostać się do collegu, trzeba zdać test SAT. By tego dokonać, Łukasz udał się za wielką wodę, przebywając na początku w prywatnej szkole położonej niedaleko Bostonu. Tam grał w szkolnej drużynie przygotowując się do testu, który ostatecznie zdał "Po siedmiu miesiącach przygotowań udało mi się i otrzymałem wymarzony pozytywny wynik". W szkole Bridgton Academy Łukasz zdobywał średnio 12 pkt, zaliczał 8 zbiorek, 3 asysty i 2 bloki. Jego dobra gra przyczyniła się do świetnego sezonu tej drużyny. Wolverines wygrali 25 spotkań przegrywając 8 zajmując pierwsze miejsce w New England Prep School Conference. "Po sezonie zaczęły się rozdzwaniać telefony z rozmaitych szkol Stanów Zjednoczonych. Było ich ponad 50, nie sposób ich wymienić". Łukasz ostatecznie wybrał Kentucky, odrzucając m.in ofertę Utah i Fordham, gdzie trenerem jest Bob Hill: "Po kilku dniach namyślen postanowiłem zadecydować i podpisać pełne stypendium, które gwarantuje mi darmowa naukę oraz podnoszenie swoich koszykarskich umiejętności". Łukasz był jednym z siedmiu graczy drużyny z Bridgton, którym udało się przejść do collegów z Division I. Bardzo zadowolony z podpisania z nim kontraktu był trener Kentucky, Tubby Smith, jeden z najbardziej szanowanych trenerów NCAA. W nadchodzącym sezonie Łukasz będzie nosił koszulkę z numer 10, na cześć Marcina Stefańskiego, jednego z jego najlepszych kolegów.
<--- Wróć
|
|
|

Tournament 2010
13 marca
Selection Sunday
15-16 marca
First Four
17-18 marca
druga runda
19-20 marca
trzecia runda
24-25 marca
Sweet 16
26-27 marca
Elite Eight
2 kwietnia
Final Four
4 kwietnia
Finał NCAA
|

Najlepszą drużyną Rankingu AP w tym tygodniu jest:
 Ohio State
|
|